Rowerem

Jak zrobiliśmy z psa rowerzystę

Pies w przyczepce

Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu w odległej krainie przy granicy z Ukrainą. To tam z miłości dwojga gimnazjalistów (to my) narodziła się miłość do rowerów.  Jako, że mieszkaliśmy w miejscowościach oddalonych od siebie o 10 km musieliśmy znaleźć środek transportu umożliwiający spotkania.  Opcje były dwie: PKS i rower. W porównaniu z tym pierwszym rower miał same zalety, co zapewne potwierdzi każdy, kto kiedykolwiek jechał PKS-em.

Z czasem weekendowe i wakacyjne jeżdżenie na randki zamieniło się we wspólne podróże po okolicy. Kasę z osiemnastek zainwestowaliśmy w rowery (które mamy do dziś) i na pierwsze dorosłe wakacje pojechaliśmy na północ wzdłuż wschodniej granicy. Po 6 dniach dotarliśmy do Augustowa skąd wróciliśmy do domu pociągami.

W kolejną podróż Kacper pojechał sam, z Rzeszowa przez Bieszczady do Zakopanego. Wkleilibyśmy jakieś zdjęcia, ale to było tak dawno, że nawet nie wiadomo gdzie ich szukać 🙂 Później poszliśmy na studia, w wakacje pracowaliśmy i temat rowerowych wyjazdów zaginął na 3 lata. Pojawił się za to w naszym życiu Beirut i wywrócił je do góry nogami. Miłość do rowerów jednak nie pozwalała o sobie zapomnieć i  w 2014 roku odbyliśmy „rowerową podróż poślubną” przez Czechy do Wiednia i Bratysławy. Beirut został na przechowanie u moich rodziców . Mimo, że jest to rozwiązanie wygodne to jednak wywołuje stres zarówno u psa, jak i u właściciela. I jednak trochę kłopotu dla „obdarowanego” psem, ponieważ Beirut, jak to terier, ma trochę nierówno pod sufitem, wymaga dużo uwagi i zaangażowania.

Hofburg

I tak powstała myśl o przyczepce. Nie wiemy dokładnie w czyjej głowie najpierw pojawił się ten pomysł, ale długo się nie zastanawialiśmy. Kacper zrobił reaserch, wybraliśmy w miarę najlepszą i taką, która by nas nie zrujnowała. W ten sposób nabyliśmy naszego żółtego Burley’a.

Według podręczników i behawiorystów zapewne powinniśmy najpierw zacząć przyzwyczajać psa do przebywania wewnątrz przyczepki, próbować jazdy na bardzo krótkich dystansach etc. Może część psów tego by potrzebowała. Beirut natomiast to pies z ADHD, który wchodzi we wszystko na 100% i niewielu rzeczy się boi. Więc złożyliśmy przyczepkę do kupy, wsadziliśmy do środka psa i pojechaliśmy do Lasu Kabackiego na przejażdżkę. Beirut oczywiście przez chwilę nie wiedział o co chodzi w całej tej zabawie, ale sprawiał wrażenie zaciekawionego nową sytuacją.

Kolejnym krokiem do wyruszenia na psio-ludzką wyprawę rowerową było przygotowanie Beiruta do spania pod namiotem. W mieszkaniu trudno rozbić namiot, bo trochę ciężko się wbija śledzie w podłogę, a na spanie na trawniku przed blokiem też nie mieliśmy specjalnie ochoty. Kacper znalazł bardzo fajny kemping w Warce, więc któregoś weekendu spakowaliśmy się i w drogę. Daruję Wam opis bajecznej podróży przez mazowieckie sady, które co chwila z każdej strony są opryskiwane jakimiś chemikaliami. Dotarliśmy na kemping, a że był to koniec maja, to był on praktycznie pusty. Rozbiliśmy namiot, zjedliśmy kolację i nadszedł czas pójścia spać. Niestety Beirut nie zrozumiał ostatniego kroku i wytrwale odmawiał położenia się. W końcu jednak dał za wygraną i ogarnął, że bez sensu jest stać po środku tego śmiesznego domku w nieskończoność. Zapewne nie była to najlepsza noc w jego życiu. Przy każdym głośniejszym dźwięku zrywał się i nas budził. W tej sytuacji pomocne okazało się wpuszczenie go do śpiwora. Oczywiście musiał to być mój śpiwór, ponieważ Kacper twierdzi, że w jego śpiworze mieści się tylko jeden człowiek i nikt więcej. Interwencja podziałała, pies do rana przespał bez żadnych problemów w cieplutkim śpiworze.

Beirut w przyczepce

W ten właśnie sposób zrobiliśmy z Beiruta rowerowego turystę. Później odbyliśmy jeszcze trzydniową wycieczkę w Góry Świętokrzyskie i 10-dniową po Warmii i Mazurach. W tym roku mamy za sobą dłuższą podróż na południe Europy, ale o tym w kolejnych postach.

Góry Świętokrzyskie

To tyle, piona

 

13 Comments

  1. Kasia

    PKS <3

  2. Renata

    Całkiem sympatyczna historia. Nie znam się na tym gatunku literackim, ale czyta się lekko. Pozdrawiam

  3. takiego psa to pogratulować tylko wypada 🙂 trzymamy kciuki za dalsze wypady, niech psina poznaje świat 😀

    • Gosia

      Dziękujemy bardzo 🙂 wpadniemy do was, po garść inspiracji o Szkocji, bo może niedługo tam zawitamy na dłużej 🙂

  4. Wielka piona za to, że Beirut jest prawdziwym członkiem Waszej rodziny! 😉 Sama mam psiaka po przejściach i co prawda nie podróżuję z nim na dwóch kółkach, ale nauczyłam go jeździć pociągami i całkiem nieźle nam idzie, choć dystanse są krótkie 😉

    • Gosia

      Dziękujemy bardzo ? nie wyobrażamy sobie mieć w domu zwierzaka, który by nie był członkiem rodziny ? dystanse zawsze można zwiekszać, to i podróże będą ciekawsze dla wszystkich stron. A te krótkie też nie muszą być nudne! Pozdrawiamy i życzymy udanych wakacyjnych wypadów ?

      • My też Was wszystkich pozdrawiamy 😉 Dzięki i wzajemnie, udanego lata! Będę tu zaglądać 😉

  5. Marta

    Fajnie się czyta 🙂 powodzenia

  6. Cudowny kompan podróży! 😀 Super, że dowiedziałam się o Waszym blogu, bo po pierwsze kocham rower a po drugie zwierzęta, więc czytam z przyjemnością i na pewno będę wpadać tu częściej żeby sprawdzić co u Beiruta i gdzie jedziecie! 🙂 Pozdrawiam!

  7. Lucyna

    Bardzo fajna przyczepka. Gdzie taką można nabyć? wygląda na niedużą a potrzebuję kupić dla sznaucerka 11 kg. Pozdrawiam

    • Gosia

      Hej! Gdzie kupić przyczepkę? Jasne, że w internecie 😉 nazwa modelu to Burley Tail Wagon. Dla Sznaucerka powinna być w sam raz, pewnie jest nawet ciut mniejszy niż nasz Beirut. Jeśli jednak decydowałabyś się na zakup innej, to rada od nas, patrz na wagę przyczepki. Na wycieczce rowerowej zwykle robi się więcej niż kilka kilometrów, a przyczepka 20 kg + 11 kg psa może dać w kość na podjazdach. Niemniej jednak warto. Jest to dość drogi zakup, ale na lata. Życzymy udanych wycieczek Wam obojgu! 🙂

Zostaw komentarz