O Wiedniu można pisać wiele, jednak czas napisać coś przydatnego. Jakie miejsca według mnie odwiedzić, jak to ogarnąć i przede wszystkim co z  psem? No właśnie…

Niestety nie mogę napisać, że wejdziemy sobie z psem do muzeów. Nawet do ich ogrodów wstęp z czworonożnymi jest zabroniony. Jednak nie samymi muzeami Wiedeń stoi, o czym można przeczytać we wcześniejszym wpisie Kacpra.

Z Beirutem w Wiedniu byliśmy tak naprawdę tylko chwilę. Nie zatrzymywaliśmy się na dłużej, ponieważ była to nasza trzecia wizyta w ciągu ostatnich 3 lat. Poza tym zaplanowaliśmy dalszą podróż, wiec ograniczyliśmy się tylko do przejazdu przez miasto. Jednak już po wjeździe do Wiednia, w drodze na camping zauważyliśmy, że sporo jest wybiegów dla psów, z których korzysta wielu mieszkańców ze swoimi pupilami. Postanowiliśmy nawet dać Beirutowi szansę na zapoznanie się z austriackimi hundami. Język psi jest ponadnarodowy, wiec nie miał problemów z rozpoczęciem zabawy 🙂 Tutaj znajdziecie listę wszystkich wybiegów dla psów w Wiedniu podzielonych na dzielnice.

hundezone

Już podczas poprzedniej wizyty, bez psa, staraliśmy się zwracać uwagę na miejsca, gdzie można by z nim spędzić czas. Niestety ogrody Schönbrunnu czy Belvederu są niedostępne. Nawet na plac Marii Teresy (między Kunsthistorisches Museum i Naturhistorisches Museum) nie można wchodzić. Na potrzeby zdjęć postanowiliśmy nagiąć trochę przepisy, bo przecież o wjeżdżaniu z psem w przyczepce nic nie było napisane. Jest jednak sporo miejsc, które można odwiedzić, całą architekturę miasta w końcu podziwiamy z zewnątrz, nie od wewnątrz. Atrakcyjne nie tylko dla osób z psami będą m.in.: spacer nad Dunajem, wizyta na Praterze, czy przechadzka Ringiem. Miasto jest pełne ciekawych zakamarków, nigdy nie wiadomo, co nas czeka za zakrętem – ciekawa uliczka, interesująca rzeźba czy sklep z drewnianymi zabawkami.pies w Wiedniu

Ze znalezieniem psiolubnego noclegu nie powinno być problemu, zawsze szukamy przez Booking i jak na razie nie mieliśmy żadnych problemów. Ostatnim razem, z Beirutem, spaliśmy na campingu Neue Donau, za 17 euro za noc, który możemy spokojnie polecić. Jeśli ktoś chce z niego skorzystać w sezonie, myślę, że trzeba zarezerwować sobie miejsce, bo nawet w kwietniu było tam sporo ludzi.

Jeśli jednak, nie żeby specjalnie, ale przy okazji, bylibyście bez psa w Wiedniu i mieli do wydania kilkanaście, a najlepiej kilkadziesiąt euro, to mogę polecić kilka miejsc 🙂 Pozwoliłam sobie zrobić swój własny, prywatny ranking wiedeńskich atrakcji, które odwiedziłabym ponownie:

  1. Schönbrunn – polecam kupić bilet do wszystkich udostępnionych wnętrz, ponieważ są nieziemskie. Wyglądają, jakby Franz Joseph z Sisi wyjechali gdzieś na weekend, a my możemy rzucić okiem na ich apartamenty. Nie wiem czemu, (albo wiem, ale wstyd się przyznać) ale najbardziej zapamiętaliśmy z tej wizyty WC Franza Josepha z przełomu XIX i XX wieku 🙂 Zwiedzanie ułatwia audioguide, który dostaje każdy przy wejściu, dostępny także w polskiej wersji językowej. Warto także pójść do ogrodów, wejść na wzgórze i zobaczyć panoramę miasta.schonbrunn
  2. Albertina – najlepsza galeria sztuki w jakiej byliśmy. Ze stałej kolekcji podobały nam się grafiki Dürera, w tym sławny symbol Wiednia „Zając polny”. Największe wrażenie zrobiła na nas wystawa „od Moneta do Picassa”, okazało się, że jesteśmy fanami zarówno francuskiego impresjonizmu, jak i kubizmu 🙂 Do tego pod Albertiną w Bitzingerze można zjeść najlepszą wiedeńską kiełbasę, więc trudno ominąć ten adres.
  3. Belveder – w skład kompleksu wchodzi kilka obiektów, nie tylko pałac Dolny i Górny, świetnie znany z pocztówek. Do Belvederu poszliśmy śladem Klimta, którego dzieła oczywiście są strategicznie rozłożone w trzech lokalizacjach, żeby czasem nie kupić tańszego biletu tylko do jednego pałacu 🙂 wnętrza także są przepiękne, więc nawet warto odżałować te kilkanaście euro i zwiedzić oba w całości. Plus za system luster idealny do selfie 😀
  4. Kunsthistorisches Museum – czyli muzeum historii sztuki. Pokładaliśmy w nim wielkie nadzieje, a się okazało, że chyba jednak nie jesteśmy tak wielkimi fanami sztuki, jak nam się wydawało. Znajduje się tam kilka obrazów, które bardzo chcieliśmy zobaczyć, między innymi prace Breugela Starszego, które oczywiście musiały wisieć w jednej z ostatnich odwiedzonych przez nas sal 🙂 Są tam za to wyeksponowane kosmiczne ilości malarstwa sakralnego, także na całe życie można się napatrzeć na niektórych świętych 🙂
  5. Leopold Museum – największa kolekcja dzieł Egona Schiele, czyli gratka dla fanów ekspresjonizmu i generalnie nowszej sztuki XX wieku. Nie polecamy dla rodziców z dziećmi, ale sami rzućcie okiem na twórczość Schielego, żeby wiedzieć o co chodzi 🙂
  6. Pomnik Armii Czerwonej – to chyba zaskakujący wybór. W Polsce wszelkie miejsca upamiętnienia Czerwonoarmistów budzą wiele kontrowersji. Najgorzej ma się chyba pomnik w parku Skaryszewskim permanentnie oblewany czerwoną farbą, a głosy o jego usunięciu nie milkną pewnie od czasu jego wystawienia. Nie chodzi mi o to, żeby cokolwiek oceniać, ale zobaczcie jaki w Wiedniu mieli rozmach 😀 Dodatkowo, jest to super miejsce w gorący dzień, bo tamtejsza fontanna rozpryskuje wodę na boki chłodząc przechodniów 🙂

Nie wiem jak długo trzeba mieszkać w Wiedniu, żeby powiedzieć, że widziało się już wszystko i odwiedziło wszystkie interesujące miejsca. W tak wielkim i dynamicznym mieście trudno się nudzić i każdy znajdzie coś dla siebie. Mam nadzieję, że zachęciliśmy Was do odwiedzenia serca dawnych Austro-Węgier. Jeśli macie swoje ulubione miejsca w Wiedniu chętnie je poznamy. I piszcie jeśli macie doświadczenia ze zwiedzaniem z psem 🙂

pocztówki z Wiednia

Okazało się, że pocztówki z naszej lodówki mówią wszystko, o tym co nam się podobało w Wiedniu, za nas 🙂

To tyle, piona 🙂